
Mam zapasy na zimę - herbata czarna, zielona, biała, diabli wiedzą jaka jeszcze.

Nad biurkiem, którego i tak nie używam, mam przyczepione różne dziwne rzeczy.

Pierwszy śnieg tej jesieni, stanowczo za wcześnie.

W liceum naiwnie myślałam, że studenci to już po ławkach nie piszą.

Czerwone rękawiczki bez palców, czerwona torebka tinkiego, wszystko czerwone.

Czekolada jagodowa, czyli czego to nie wymyślą, żeby człowieka utyć.

Jak ja nie cierpię czekać na tramwaj wcześnie rano.

Po co się uczyć w przerwie między zajęciami, skoro można w tym czasie kupić sobie kolejne kolczyki.

Czy mi się zdaje, czy mamy jakieś ogólnonarodowe przeziębienie.

Jakoś przypadkiem, w drodze wyjątku, poszłam na wykład.